Jak to się robi w Danii, czyli komercjalizacja badań na wydziale DTU Fotonik na Duńskim Uniwersytecie Technicznym

Dzisiejszy odcinek wypełni opowiadanie Moniki Łuniewskiej. Monikę poznałem gdy przyjechała do Polski razem ze swoim zespołem na uroczystość wręczenia nagród w konkursie Intel Business Challenge Europe. Monika pracowała jako asystent innowacyjności na DTU Fotonik w Kopenhadze i opowiedziała mi mnóstwo interesujących historii o tym jak oni ”to” robią. Dzisiaj z przyjemnością oddaje jej głos na tym blogu.

O mnie
Do Danii wyjechałam z Polski w 2006 roku na wymianę studencką z programu Sokrates. W Kopenhadze skończyłam studnia magisterskie z biotechnologii i jeszcze dodatkowo studia z zarządzania innowacją. W międzyczasie pracowałam na studenckiej posadzie w firmie tto, oraz zaangażowałam się w parę projektów start-upowych i Start-up Weekend Kopenhaga. Po skończeniu drugich studiów dostałam pracę jako agent innowacji na wydziale DTU Fotonik. Od stycznia 2011 udało nam się stworzyć 7 firm w oparciu o technologie rozwijane na wydziale i kilka studenckich start-upów. Oprócz tego zdobyliśmy ponad 25 milionów złotych na nasze innowacyjne projekty i programy. Obecnie pracuje nad swoją własną firmą, która będzie produkować optyczne sensory.

Zespół innowacji na DTU Fotonik
Wydział, na którym pracuje, bardzo wspiera komercjalizacje technologii i start-upy wśród studentów. W ciągu ostatnich 4 lat 3 osoby pracowały na pełen etat pomagając naukowcom znaleźć współpracę z przemysłem i potencjalnych klientów bądź inwestorów:
Głową zespołu innowacji jest naukowiec, który stworzył 2 firmy i wciąż pracuje z nowymi pomysłami, które powstały na wydziale, profesor innowacji - były doktorant z wydziału, który stworzył własną firmę, NKT Photonics, a potem wrócił na wydział i pracuje ze start-upami, wykorzystując swoją sieć znajomości i powiązań w celu przyciągnięcia kolegów do zarządów nowych firm i jest odpowiedzialny za kontrakty. Profesor zaczyna właśnie pogram ‘Start-up PhD’ gdzie polowa pensji doktoranta jest opłacona przez start-up a polowa przez rząd, w celu rozwoju technologii pod katem aplikacji w połączeniu z biznesplanem.

Agent innowacji, który poza pracą ze start-upami prowadzi kursy na temat komercjalizacji ze studentami i doktorantami z duńskich uczelni technicznych i biznesowych i opiekuje się społecznością przedsiębiorców, którzy mają na koncie stworzenie jednej lub nawet kilku firm w oparciu o technologie powstałe na wydziale. Członkowie sieci spotykają się regularnie aby przedyskutować opinie na temat nowych pomysłów i technologii. Poza tym władze wydziału bardzo wspierają prace zespołu innowacji.

Innowacja na DTU
DTU posiada centralną administracje innowacji która zajmuje się formalnymi aspektami patentów i kontraktów. Na uczelni mamy dostęp do funduszy „Proof of Concept” (od 200-do 500 tys. zł), o które naukowcy mogą się ubiegać 2-4 razy do roku z przeznaczeniem na opracowanie pomysłów z myślą o ich opatentowaniu i komercjalizacji. Na uczelni znajdują się również liczne inkubatory, warsztaty wyposażone w nowoczesne maszyny i drukarki 3D. Można tam prowadzić własne prace lub zakładać firmę. Wszystko za darmo i z pełnym wsparciem osób z wiedza i doświadczeniem.

Duńskie programy
Dania posiada fundusz na wsparcie innowacji i komercjalizacji nauki. Fundusz dysponuje milionowymi funduszami na wspieranie współpracy uczelni z przemysłem i różne programy dla aspirujących przedsiębiorców. Posiadamy również regionalne fundusze inwestycyjne dla start-upów w dziedzinie zaawansowanych technologii, można się ubiegać o pieniądze pomiędzy 1,5 do 4 milionów złotych.

Mój start-up, czyli historia SHUTE Sensing Solutions
2,5 roku temu DTU Fotonik zatrudnił byłego doktoranta z wydziału, Kristiana Nielsena. Kristian spędził kilka lat w firmie NKT Photonics, która powstała jako spin-off z naszego wydziału, i pracował nad światłowodami dla przemysłu. Pierwsza rzecz jaka mi powiedział po powrocie na wydział, to że wie że obecne technologie nie są wystarczające i widzi problem, który prawdopodobnie umie rozwiązać. Szklane światłowody mają ograniczone właściwości a polimerowe są trudne w obsłudze przez niewyspecjalizowanych klientów. Uważał, że można opracować i sprzedawać polimerowe sensory jako systemy, które będą kompatybilne z obecnymi rozwiązaniami. Obiecałam mu mieć to na uwadze i pomóc znaleźć ludzi, którzy mogą mu pomoc.

W grudniu 2013 spotkałam przedsiębiorcę, Jespera Nørregård, który kiedyś uczestniczył w sprzedaży firmy GIGA i dobrze rozumiał technologie i rynek. Pomyślałam, że mógłby pomóc Kristianowi i napisałam wstępny biznesplan. Jesper od razu spytał, czy możemy mierzyć wilgotność i jak wrażliwy jest sensor. Powiedział nam, ze zna ludzi, którzy pracują przy wylewaniu cementu i właśnie w tej chwili desperacko potrzebują rozwiązania do pomiaru temperatury, naprężeń i wilgotności wewnątrz bloku w czasie rzeczywistym a takie rozwiązanie nie istnieje, szczególnie jeśli chodzi o wilgotność.

Jesper natychmiast połączył nas z ludźmi pracującymi w duńskiej firmie i przeprowadziliśmy wstępne testy. Okazało się, że dzięki pomiarowi temperatury możemy zoptymalizować proces produkcji, plus dajemy też możliwość monitorowania naprężenia w celu zapewnienia bezpieczeństwa i monitorowania degradacji w skutek przenikania wilgoci. Jesper zaczął pracować nad projektem 2-3 dni w tygodniu a ja w tym czasie znalazłam grupę studentów, którzy w ramach kursu o komercjalizacji mieli przygotować biznesplan dla projektu.

Pracowałam ze studentami aby pomóc im znaleźć nowe zastosowania, aby nie powtarzali tego samego co my i tak robimy. Zapytałam kolegę, który pracuje przy produkcji śmigieł do wiatraków czy byłby zainteresowany używaniem takich sensorów. Dodatkową zaletą tego polimeru jest to że się nie łamie i nie kruszy i można go rozciągnąć. Jego reakcja była natychmiastowa: kiedy i ile możemy mieć. Podobne zastosowania dotyczą innych kompozytowych materiałów wykorzystywanych do budowy np. samolotów czy łodzi. W tym momencie nie mieliśmy już wątpliwości że mamy do czynienia z ciekawą platformą technologii, na którą jest zapotrzebowanie w w procesach kontrolnych w masowej produkcji.

Jesper spędził z projektem 4 miesiące i uznał, że to wystarczająco długo jeśli chodzi o pracę za darmo. Ubiegał się o fundusze ”Proof of Concept”, ale ich nie dostał. W tym momencie z ciężkim sercem przyjął pozycję CEO w innym start-upie, ale powiedział, że zawsze możemy liczyć na jego pomoc.

Kiedy Jesper odszedł z projektu dostałam polecenie z administracji aby zamknąć sprawę i patenty, ponieważ Kristian sam tego nie popchnie, wiec szkoda wydawać na to pieniądze. Nie zgodziłam się i powiedziałam, że chcę zostać z tą sprawą bo wierzę że mogę ją sprzedać. Nie każdy przychylnie na to patrzył, ale mój dyrektor uznał ze powinnam to zrobić i pozwolił mi kontynuować pracę nad projektem.

W listopadzie 2014 porozumieliśmy się z Kristianem, jego profesorem, wiodącym naukowcem w dziedzinie sensorów światłowodowych, że w trójkę zakładamy firmę i szukamy klientów, którzy opłacą naszą pracę nad demonstracjami dla nich. Ponownie ubiegałam się o ”Proof of Concept” i tym razem dostaliśmy 200 tys złotych. Wykorzystaliśmy to na standaryzacje połączeń, automatyzację produkcji i rozmowy z klientami. Udało nam się znacznie obniżyć koszty rozwiązania i umożliwić nowe zastosowania. Studenci zostali przy projekcie i szukają nowych klientów, którzy mogą również opłacić ich pensje. Właśnie negocjujemy wielki projekt w Kolumbii na temat systemu wczesnego wykrywania obsuwającej się ziemi. W innym projekcie norweski klient z 70% rynku w produktach do farm ryb chce umieścić nasze sensory w sieciach rybackich.

Potencjalnych zastosowań i ludzi, którzy by chcieli wypróbować nasze sensory jest coraz więcej a my zaczęliśmy sie zastanawiać dokąd pójść z tą technologią. Zaproponowałam skorzystać z duńskiego programu ScaleIT w Silicon Valley, który pomaga duńskim start-upom wejść na amerykański rynek i urosnąć. Jesteśmy na najwcześniejszym etapie w porównaniu z innymi drużynami, ale feedback jaki tu dostaliśmy przerósł nasze oczekiwania. Inwestorzy, którzy dysponują miliardami dolarów i mają mnóstwo doświadczenia w rozwoju firm powiedzieli, ze dobrze, że mamy demonstrację, bo się przydadzą. Ale to co my naprawdę robimy to hardware dla Internet of Things, który rośnie i wielkie firmy szukają nowych rozwiązań. Powinniśmy rozmawiać z globalnymi firmami pracującymi w wielu dziedzinach, takich jak Siemens czy Grundfos, i pozwolić im zdecydować jak tego użyć.

Piszę ten tekst na SXSW (South by South West – coroczny festiwal muzyki, filmu i start-upów, jesteśmy częścią Nordic Bits), prezentujemy nasz produkt na Interactive Exhibition razem z innymi nordyckimi start-upami i rozmawiam z dziesiątkami ludzi. Szukamy wielkich klientów, którzy chcieliby używać naszych sensorów w różnych dziedzinach i do różnych procesów i produktów, ale również szukamy CEO, który wyniósł już platformy technologii na rynek i ma kontakty we właściwych biznesach. Każdego dnia wpadam na ludzi, którzy rzeczywiście mogą mi pomóc i aż ciężko mi napisać do wszystkich, bo dostaje wciąż nowe wskazówki.

Wygląda na to że najlepsze rozwiązanie to stworzyć wielką firmę z odpowiednimi partnerami i bez względu na to czy się uda, czy nie, bardzo dużo wyniesiemy z tego doświadczenia.
Trwa ładowanie komentarzy...