O autorze
Jestem fizykiem. Od 8 lat służę na stanowisku dyrektora Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk. Trafiłem tutaj prawdopodobnie dlatego, bo fascynują mnie możliwości, jakie stwarza Internet w nauce i w edukacji. Postaram się Państwu opowiedzieć o tym jak budujemy teleskopy-roboty i o tym jak uprawianie nauki w Polsce wygląda naprawdę, w odróżnieniu od perspektywy urzędników Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Mogę się założyć, że będą Państwo "boki zrywać" choć niewykluczone, że niektórzy z Państwa skończą śmiejąc się przez łzy. Będzie też o warunkach prowadzenia badań naukowych w Polsce i o pajęczynie półprawd, którą polską naukę otoczyło Ministerstwo. Sporo będzie o moim hobby czyli o tym, jak technologie cyfrowe zmieniają edukację. Będzie też o Akademii Khana, z którą jestem związany jako adwokat języka polskiego ale także o uczeniu się przez doświadczanie i w ogóle o najnowszych kierunkach w których rozwija się pedagogika nowoczesnej szkoły. Jak zwykle w tych fragmentach w których będzie mowa o polskiej rzeczywistości i o roli odgrywanej tym razem przez MEN, będzie miejsce na śmiech przez łzy. A na pewno nie zabraknie e-podręczników i nie zabraknie SuperBelfrów.

Uwolnić wiedzę!

A nie naukę, która w dodatku i tak jest już wolna. Ze społecznego i ekonomicznego punktu widzenia akcja „uwalniania” nauki jest kosztownym i bezsensownym nieporozumieniem. A jednocześnie koło nosa przechodzą nam możliwości związane z bezprecedensowym uwolnieniem wiedzy, jakiego nie znała historia.

Od mniej więcej roku systematycznie dokształcam się na Courserze. Coursera.org to jedna z bardziej znanych platform „Mukowych”, od skrótu angielskiej nazwy Massive Open On-line Courses, czyli MOOC. Są też inne platformy, EdX, iTunesU, każda ma swój ulubiony format i specyfikę, można wybierać. Trafiłem na Courserę poniekąd przez przypadek i nie żałuję. Z mojego doświadczenia wynika że typowy kurs na Courserze wygląda tak: każdego z 4 – 6 tygodni trzeba obejrzeć i wysłuchać kilku, kilkunastu krótkich filmów, wziąć udział w dyskusji na Forum i te dyskusje wychodzą naprawdę dobrze, bo dyskutuje kilkudziesięciu profesjonalistów w danej dziedzinie z całego świata którzy zebrali się tu by nauczyć się czegoś nowego oraz, jeśli interesuje nas certyfikat, odrobić zadania domowe.

Moją przygodę z Courserą zacząłem od edukacji, od fenomenalnego kursu „High Quality Blended Learning”, dzięki współpracy z KhanAcademy udało nam się udostępnić wersję z polskimi napisami. Ale ostatnio, od pół roku, zająłem się przedsiębiorczością i innowacyjnością, w końcu mamy w instytucjach naukowych przekuwać wiedzę na pieniądze, więc chciałem się dowiedzieć o co w tym chodzi i jak to się robi. I co? I BUM! Świetnie zorganizowany kurs "Innovation for Enterpreneurs", część I i część II, cykl oferowany za darmo (chyba że chce się uzyskać certyfikat, wtedy trzeba coś zapłacić) przez University of Maryland. Wnioski porażające. Założę się że żaden z urzędników Ministerstwa, łącznie zapewne z samą panią Minister, nie zadał sobie nigdy trudu by się dowiedzieć jak wygląda innowacyjność z perspektywy gospodarki, która – amerykańska gospodarka – jest niewątpliwie bardzo nowoczesna i innowacyjna. Bo gdyby zadali sobie ten trud to by nie opowiadali bajek w rodzaju haseł takich jak „gospodarka oparta na wiedzy” i nie spoglądali na naukowców. Przedmiotem innowacji jest bowiem nie tylko pomysł na produkt, ale każdy etap czy element działalności firmy, który pozwala tej firmie zarobić albo zaoszczędzić więcej. Badania naukowe są dla ekonomii jakimś tam źródłem innowacji, jednym z wielu, ale wcale nie najistotniejszym. Co wcale nie znaczy że nie warto inwestować w badania naukowe. Tak przynajmniej wynika z tego, czego słuchałem.

I tak myśląc o tym jak dalece to, co opowiada się studentom na Courserze (i na stacjonarnych wykładach w UoM) różni się od tego co opowiada się nam, wpadłem na to (najprostsze rzeczy są często najtrudniejsze do zrozumienia) jak dalece przydałoby się nam mieć szeroki dostęp do tych wykładów. Szeroki, to znaczy ograniczony nie tylko do tych, którzy znają angielski na tyle dobrze, żeby słuchać swobodnie Muków po angielsku. Coursera uruchomiła właśnie platformę, na której można systemowo tłumaczyć ich materiały, to znaczy opatrywać je napisami. Te wykłady o innowacyjności są już dostępne w ośmiu językach, ale niestety nie ma wśród nich polskiego.

Zamiast tego, różne instytucje przysyłają nam regularnie do instytutu instrukcje, jak mamy publikować nasze wyniki w ramach czegoś, co nazywa się Open Access. Zdaje się że Open Access staje się znaczącym pracodawcą wśród tych, którzy się tam załapali. Tymczasem, przynajmniej w naszej nauce, ta akcja nie ma wielkiego sensu. W fizyce, od czasu narodzin internetu, umieszczamy swoje prace w archiwach, do których każdy ma dostęp. Tworzenie specjalnych „repozytoriów polskiej nauki” jest więc w przypadku fizyki, i ogólniej nauk ścisłych, marnowaniem pieniędzy albo formą ukrytej walki z bezrobociem. Ale nie tylko z tego powodu jest to pomysł raczej bezsensowny. Konia z rzędem temu, kto potrafi natychmiast wykorzystać wyniki naszych badań w rzeczywistości gospodarczej czy społecznej. Zresztą, na rozwiązanie jakiegoś problemu naukowego pracuje zazwyczaj cała grupa naukowców, rozsianych po różnych krajach i instytucjach. Dlatego pojedyncze prace rzadko zawierają pełne rozwiązanie problemu do którego się odnoszą. Korzyści ze sztucznego udostępniania i tak już w pełni dostępnych wyników badań odnoszących się bardzo aktualnych i specjalistycznych problemów naukowych będą więc mocno ograniczone, a biorąc uwagę konieczne nakłady – projekt po prostu przyniesie straty.

O ileż bardziej efektywny jest wysiłek włożony w uwolnienie wiedzy! To, czego uczą nas na Courserze to są uporządkowane i zorganizowane przemyślenia z których dosłownie każdy może skorzystać! Iluż Musków czy Bransonów tracimy ponieważ młodzi ludzie, w momencie kiedy zaczynają przymierzać się do swojej przyszłości, w wieku kilkunastu-dwudziestu kilku lat – nie znają wszystkich opcji? Na planecie Ziemia dokonała się rewolucja. A w Polsce nikt o tym nie myśli. Ciekawe dlaczego...
Trwa ładowanie komentarzy...